poniedziałek, 2 marca 2009

zachorowałam

...na filc. Tzn. w zasadzie już dawno zachorowałam, ale właśnie obserwuję od wczoraj choroby filcowej zaostrzenie. Filc na mokro w dodatku. Ja chcę takie buciki. Sobie zrobić. O!

tbt01 tbt26 tbt19

Żeby nie było, że tylko gadam - w ramach przygrywki do bucików ufilcowałam wczoraj pierwszy kwiat. Może go kiedyś obfotografuję. Na razie szukam sponsora na duże ilości wełny w postaci czesanki, w narzeczu sąsiadów zwanej sierścią. Ufarbowana już sierść wygląda tak:



Kiedyś pojadę do Mongolii i przywiozę stamtąd dużo taniej sierści. A kiedyś kiedyś będę miała swoje owce i dwa razy w roku sierści całe morze.

7 komentarzy:

  1. butki cudne! szczególnie te żółte :) a kwiat obfotografuj koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. a nie znasz kogoś na wschodzie, coby mi chciał przysłać duuużo wełny? nie musi być od razu mongolia, pewnie gdzieś w dalekiej rosji albo innym kazachstanie też jest tańsza niż u nas... względnie na litwie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. mogę się rozejrzeć w mojej Rosji, o ile tam znowu trafię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. drugikoniecswiata3 marca 2009 21:49

    oo, możesz! sierść z merynosów, pamiętaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. drugikoniecswiata3 marca 2009 21:50

    w sensie sierść = czesanka wełniana ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. a gdzie zdjęcie kwiatka? a mnie się najbardziej podoba ta wielka kupa wełny, na pewno można na niej spać.

    OdpowiedzUsuń
  7. http://nabiegunach.pl/ hehe

    OdpowiedzUsuń